Napisane przez: JACK REACHER | 05/09/2012

Z Życia wzięte…


Kiedy kilka lat temu zostałem zaproszony na urodziny syna kolegi , kiedy już po wszelkich konkursach i sporym obiedzie usiedliśmy na czym tylko się dało w pokoju gościnnym , temat tuż po pogodzie zszedł na politykę…

Każdy miał już po jakimś drinku w sobie..Echhhhh myślę sobie…nie będę się udzielać ….

…Przysłuchiwałem się więc dyskusji członków rodziny , różnych wujków i cioć – ludzi raczej w wieku wczesnomohernym..Tak słucham i słucham i myślę …NIC NIE ODPOWIEM…

…Lecz po pewnym czasie , kiedy to p. Prezesa wychwalono po raz enty pod niebiosa a Rząd i PO (zaznaczam że nie oddał bym serca za Po..) , jak to zwykle wynarzekano i sponiewierano czym tylko można……przemówiłem i w kilku śmiałych , ciętych zdaniach tak żeby TAM w tej części pokoju było słychać rzekłem kilka zdań dosłownie , pokazując w ten sposób że Imć Prezes też nie święty jak i Jego partia….

….CISZA jaka po tym nastała dała mi do zrozumienia że się zagalopowałem…i nagle z TAMTEJ części pokoju dobiegł mnie taki niby szept półgłosu…

—to PEO …

Powiedziałem coś jeszcze że każdy może mieć swoje zdanie i takie tam… , kiedy Inny z gości nachylił się do mnie i powiedział :
— Człowieku daj spokój . Jak ja kiedyś na jakiś tutaj urodzinach coś powiedziałem o polityce , to mnie ze dwa lata nie zapraszali….bo się ciotki poobrażały…

Pozdrawiam tego Innego gościa min.

Reklamy

Kategorie

%d blogerów lubi to: