Napisane przez: JACK REACHER | 06/18/2011

Miarą Naszych sukcesów jest liczba Naszych wrogów…


Pracowałem kiedyś w takiej firmie , gdzie szef traktował wszystkich jak shit . Dopóki , doputy ja się tam nie zatrudniłem..Dowiedziałem się o staniu nad ludźmi i wykrzykiwaniu epitetów pod Ich adresem , aby szybciej pracowali . Przypomniałem sobie jak to kiedyś „drzewiej” samemu zaczynając swoją drogę , byłem pod podobnymi presjami ze strony aktualnych wówczas szefów.. aż do pierwszego razu ,kiedy powiedziałem sobie…Qrwa DOSYĆ !!!

Czasem przez te wszystkie lata myslałem że era takich szefów i firm bezpowrotnie minęła , lecz w tym względzie się myliłem !! Życie , recesja oraz zaniżanie cen pochłonęło sporo takich jak ten…ale z nimi na przemiał poszli też i tacy , którzy potrafili być wporządku , płacić na czas a człowieka opieprzyć tylko za to że faktycznie czegoś nie zrobił .

I po latach upadłem widać na to dno , niedowierzając że jeszcze się gdzieś uchował taki jeden , który myślał że ze mną będzie postępował tak jak z resztą . Niestety . Ja ze swojej strony wykonywałem wszystko jak najlepiej umiałem , wiedząc że jest to jedyny argument do tego aby wymagać podstaw do jakich zawsze zaliczałem zwykłe płacenie na czas . „Szef” przez kilka tygodni udawał że jest dobrym szefem , że respektuje podwładnych i co dla mnie ważne płaci za wykonane prace w terminie . Sielanka trwała 3 tyg . W czwartym pojawiła się pierwsza próba ogrania mnie . Jedyna próba gdyż sam zaznaczyłem że jeden jego „myk” w materii wypłat i mnie nie ma . Słowo się rzekło i dałem półtora tygodniowe wypowiedzenie . NIe mogłem dać dwwu tygodniowego gdyż akurat czekałem na czek , który dostałem z opuźnieniem , więc wyszło tydzień i pół i tyle .

Pracował tam też i jeszcze zapewne pracuje , kolega którego poznałem , Ktoś kto w normalnej firmie byłby i powinien być traktowany z namaszczeniem jakie powinno spotkać kogoś , kto zawsze jest na czas , pracę wykonuje sumiennie i jeszcze pamięta klijentów z przed półtora roku oraz co tam było…Niestety kolega ten był traktowany gorzej niż nowicjusz i wiecznie był „gnieciony” butem pana szefa .

Jak to się mówi na drodze każdego człowieka można spotkać anioła , który w trudnych chwilach potrafi podnieść drugiego i pokazać że są takie miejsca gdzie nie tylko może być , lecz i jest inaczej…Sam doświadczałem tego wielokrotnie i dopiero po moich 5 tyg pracy w „firmie” uzmysłowiłem sobie to że dla tego kolegi takim aniołem byłem właśnie ja . Pokazałem jak może wyglądać praca na „normalnie” , jak radzić sobie z uciskiem z góry oraz co robić aby nie tylko nie dać sobie wejść na glowę , ale żeby już siedzącego tam z niej zrzucić . Przy okazji moich pierwszych 3 tyg. pracy , kiedy dostawałem swoje wypłaty w terminie , kolega odkówał się z zaległości z przed kilku tyg. wstecz .

Lecz….i ja sam mam okerśloną wytrzymałość na idiotów którzy myślą że urodzili się by być szefem . Odszedłem raczej w wielkim stylu , ponieważ nikt kto odszedł z tej firmy wcześniej , nie dostał odrazu wypłaty do ostatniego dnia…

….Wygrałem , pomyślałem jadąc do banku . W banku zaś okazało się że sukcesy należy odtrąbić dopiero , kiedy gotówka wejdzie do własnych rąk , gdyż czek jaki miałem , opiewał na umówioną kwotę , lecz nie był podpisany , przez właściciela firmy…..I tym sposobem w najbliższy poniedziałek zasilę grono tzw. „wielbicieli” , gdyż będę musiał czekać pod firmą aż jasniepan szef zjawi się i łaskawie złoży swój podpis na czeku , wymyślając przy tym kolejną ze swych bajeczek typu jaki to on jest zajęty , lub że trzeba napierdzieć powietrza w oponkę…….

…Po tym czeku bez podpisu , jestem pewny że podjałem właściwą decyzję o odejściu z tej….firmy . Mimo że nic nie czeka na mnie w odwrocie….NIE ŻAŁUJĘ !!!!!

Reklamy

Responses

  1. Tak to jest, że jak za dobrze robisz to też opier… Do mnie zmianowy to takie teksty wypuszczał w poprzedniej pracy, że on w moim wieku to na Syberii pracował, wódkę się piło, kobiety obracało, ale się pracowało.

    Ale z tego to się nawet pośmiać można, byle by dobrze płacili, niestety nie płacili i pracę zmieniłem.

    • No coż poraz klejny trzeba sobie powiedzieć….”życie”..i iść dalej…Pozdrawiam


Kategorie

%d blogerów lubi to: