Napisane przez: JACK REACHER | 12/23/2010

Opowieść Wigilijna


Ongiś był czas taki, kiedy to politycy jednoczyli się aby później już u żłobu się na frakcję i poglądy dzielić. W kraju nad wisłą miało wszystko miejsce. W kraju który rajem dla przebierańców był, niczym obiecany Eden od aniołów..Na czarno się przebierać Oni zwykli i majątkiem rozporządzać takiem nauczyli że jako by nie czynili…oficjalnie zawsze puste mieszki mieli i od państwa tegoż w imię rozdzielczości daniny brać zwykli.

W sejmie zaś gdzie żłób miał znajdować się , wokół gromadziły się hordy pretoriańskich posłów i niewiast , które odmienione w nazwie funkcje te same jak i zarobki mieweały.

Wokół zaś jak okiem sięgnąć bieda i syf się panoszyły. Jedynymi zasadami było aby na cmentarzyskach się spotykać i przy zniczy płomieni sprawy ważne dla czyjegoś interesu omawiać . Oficjalnie dobrze się żyło w Państwie. Wykresy niczem winorośle w górę się pięły, co wskazywać miało że dobrobyt jest wszelaki a ilościom udanych unijnych inwestycji końca nie było widać..

Spory jakieś czasem odżywały niczem złe sny z przeszłości. A to Ów agentem miał zostać , znowóż Drugi był..lecz nie świadom ponoć..I tak się nam żyło aż do dnia pamiętnego kwietniowego, kiedy trzy dni później Tupolew niczem feniks na płycie Smoleńska wylądować miał..Na przykrość i żałobę stało się inaczej, gdyż do katastrofy doszło ogromnej. Wielcy w kraju zginęli i świeć Im Panie po wieki…niech odpoczywają w pokoju …i w światłości Twej o Stwórco…I zaczęło się dziać w trzecim dniu żałoby..

Kiedy do wiadomości wpierw szeptanej się dzienniki dopchały ,jakoby nie wiadomo Kto i Komu poradził, chciał aby pogrzeb na Wawelu się odbył…Wtedy odżyły w narodzie niesnaski i mniemanie komu by tu głowe popiołem posypać a komu łeb urwać… NIe trza było nawet spisu powszechnego robić żeby prędko wyszło iż nacja nasza z dwóch połów 5o %ych się składa . Ileż ludzi było za, tyleż ponoć przeciw..co na naszej ziemi ponoć już tradycją było.
Na chodniku Krzyż stanął co jeno nastroje podgrzał.Co miesiąc zaś przed bramą wjazdową dochodzić zaczęło do niesnasek i przepychań..Profanacjom nie było końca a Kto żyw i inne zdanie miał niźli reszta, zaraz do piekieł zrzucany bywał i w imię chrześcijaństwa gównem obrywał .

I tak przyszło lato i kiedy pomyśleć że nic nowego nas nie spotka powódź wielka jak zwykle niespodziewana nas zalała. Krew zalała też i ludzi, którzy biedę klepiąc na ubezpieczenie mieć miedziaków nie mogła, nie mówiąc już o łapówkach dla lekarzy lub o wysłaniu dzieci na kolonie jakie.. Usłyszeć się dało spod żłoba wycie, że oprócz samolotu toż i powódź winą miała okazać się międzynarodową. Ci zaś co już krew na rękach mieli, tymi samymi rękoma w zalew wody zamieszani byli.

Można przysiąc że głupota na drzewach rośnie…Lecz w naszem pięknym kraju, gdzie 20 lat już po ludzku mówić można , okazuje się że woda albo mróz nam szkód narobi większych niźli jak obca armia…Nagle się o odstrzale bobrów mówić zaczęło i tragedię ludzką w telewizorach pokazywać , a tu zbiory też szlag trafił . W kraju gdzie świątyń u nas dostatek a raz w tygodniu się nowa budować zaczyna , od strony owej jeno modlitwę słychać i widać było miast sznurów kleryków młodych na wałach pomagających…A może gdyby ilość zbrojenia i betonu na liczbę wałów poprzeliczać wyszła by idea , aby świątyń mniej powstało ..co owoc w postaci zaplecza po Pana myśli by wydało ? Wszak syn Stwórcy boso i biednie po świecie chadzał…a jak miał czego trzy, to dwa innym oddawał .

Jesień nastała i w nowo odremontowanym sejmie wyborów czas nadszedł. Każdy wygrał, co utrzymuje, a najbardziej zaś Ci co drugie miejsce zajęli. Prezydentem został inszy niźli knute było, za co szereg pierwszych częściowo wylany został , częśc drugiego za sobą ciągnąwszy..W między czasie u biskupów się też pozmieniało i nowy wybrany został , nowoczesny na czasy nasze, ze starymi tradycjami.

Zima przyszła co się u naz zawsze zaskoczeniem z padającego śniegu objawiło. Wyszło to co już wiemy że ani odmiatać nie umiemy, jeździć nie ma poczem, a szyny u nas stare, wagony stęchłe i chaos.

U nas zaś wszystko to dumą się nazywa. Kraj co w sercu „Jurop” leży i praw domaga się coraz , nie widzi że większość nowej drogi przespał. Jak w zaklęciu jakim z pod czerwonej siły, czarnej się zniewala dobrowolnie. 20 lat z okładem już oddaje co wpierw zabrał , a ile dał ile zabrał…Któż to wie i pamięta ?
Za stadionów budowy się naród pochwycił ,w radości jak do wioseł, jakoby zapominając że ani dobrze latać ani średnio jeździć nie ma po czym. Ambicje u nas widać z przerostem są , lecz z oczami jakoś nie za bardzo.

Szpitale w rozsypce, do lekarza stawać trzeba na rok zanim się zachoruje..biurokracja nas zalewa a przyrost gawiedzi w kancelariach miast maleć , rośnie niczym wskaźnik dobrobytu.

Każdy oficjalnie się Katolikiem zwie, nie myśląc nawet co to znaczyć miało. Kiedy czas na pojednania nadchodzi , to się nawet u żłobu okazuje że oto obowiązki inne, ważniejsze są niźli symboliczne nawet..katolickie pojednanie.Za to liczba jadu wylewanego socjotechnicznie z oczywistej oczywistości wszystkich bram i podwórek sięga, piaskownic ,dzielnic i układów. Jedni wmawiają że jedynie honor i patriotyzm a reszta z Bogiem do tego. Każdy wrzeszczy że dla Kraju to robi nie dla dobra swego.Chęć władzy zaś niczem miłość do bliźniego za wszystkim stoi, ukrywana umiejętnie pośród haseł i wystąpień.

Jeszcze wiemy iż rząd miast do d….zwykle jest dziadowski. Kiedyś inny p.Minister rzekł iż kraj nasz dziki jest i basta !!! Teraz zaś proces w człowieczeństwie wyższe stopnie miewa..dziadowsko teraz jakoś jest wokoło. Kolej już nie kijowa , lecz dziadowska , to brzmi jakoś u nas dumnie!!! Ludzie też dziadowscy chyba , skoro tylu to dziadostwo wybierało , ale czy to możliwe jest że aż tylu ? Puki co standard mamy nowy. Dziadowsko jest i Tyś dziadowski człeku, przykład idzie z góry więc co tu począć ?

Doszło do tego że brat Brata ponoć nie poznaje , chociaż po ośmiu miesiącach ,pamięć nawraca że owszem TAM brat poznał , ale już TU niestety nie. W jaką to drogę idzie ? Nie wie nikt . Lecz oprócz śnieżnej jeszcze większa może się dziać zadyma , gdyby za otwieranie się zabrali. NIe daj Boże!!! Znowóż odżyje spór poprzedni co się o zasadność i godność Wawelską oparł . Czy aby Brat wraz z zasługami godzien był miejsca tego..lub co dziwne czy miejsce godne Brata jest aby ?

I tak nam leci i dalej będzie. Widać pokoleń trzeba aby rozsądek zapanował z odrobiną normalności…a może jeszcze coś do zabrania zostało ?

W te Święta zaś Państwu życzę aby nikt od zwierząt nie usłyszał co o nas myślą .Zdrowia Wszystkim i rozumu. Politykom i innym , języka życzę..tego samego co na naszych ziemiach od stuleci gości. Może są jeszcze słowa, które wszyscy zrozumiemy ?

Pokoju na Świecie i rozwagi w podejmowaniu decyzji. Zasad normalnych ogółowi. Praw na jakie zasługiwać byśmy chcieli. Szczęścia i pieniędzy .

Ale myśl ostatnia mówi mi że możemy dokonać tego wszystkiego dobrym jeno będąc dla każdego…nie ważne z jakiej partii oraz wiary..I obyśmy ZDROWI BYLI…ZDROWI…ZDROWI…ZDROWI…zdrowi byli bo jak nas nic nie boli, wtedy możemy sercem mysleć, pomoc nosić innym oraz rady.

Więc zdrowia, szczęścia Państwu życzę…

Reklamy

Kategorie

%d blogerów lubi to: