Napisane przez: JACK REACHER | 01/26/2010

O wychodzeniu ze uśpienia i Rycerza nodze, part..”łan”


POWITAAAAAĆĆĆĆĆĆĆ!!!!!!!!,pragnę Waszą rycerską brać i jak pragnę zdrowia…Zdrowia Wam życzyć,bom i na jego brak wskutek,zaniemógł…

Milej zaś będzie jako,że przeżywszy….co nie co,to od apelu com go zawsze na spodzie listu umieszczał–zacznę..

Kochani Śmiałkowie i Niewiasty co to nie raz lecz często z życiem walki wygrywacie–do WAS ten apel kieruję,spokojnym będąc iż za mną czynem pójdziecie……………………………..Jest TAKA dziewczyna….

co się…PAULINA PRUSKA zowię i któraż to właśnie w ubiegłą niedzielę do domu swojego z Bostonu powróciła…..O dziełach i czynach tejże Panienki już nie raz pisałem..Dodam tylko,że Paula właśnie drugi raz już w Bostonie była i tym razem na konsultacji po zeszłorocznej operacji jaką było RAKA złego usunięcie……Teraz zaś jeno była na badaniach i powiem Wam,że wyniki nikogo nie zaskoczyły ponieważ Wielkim Sukcesem okazały się!!!!!! Co Paulinie wycięto-nie odradza się a co częściowo zostało–zmniejsza się!!!!! I w tym tu sukces!!!!

Lecz aby historia się powodzeniem zakończyć mogła potrzebna jeszcze NASZA pomoc i sakiew rozsupływanie..gdyż Paula finansuje wszelkie zabiegi ze swojej kieszeni–a co za tym idzie z dadków naszych co na konta udokumentowane wpływają….Szukajcie informacji na……………..

——————————paulapruska.blogspot.com————————-

Teraz i od siebie zacznę troszkę i jak to dzisiaj jest w modzie…Zgodnie z ustawą i harmonogramem prac komisji,bez łamania prawa a wręcz „zgodnie” za głosem przewodniczącego historyję od czwartku zeszłego Wam wyłożę…..

Jak już zgodnie z powziętym wczesniej harmonogramem prac lekarskim,po wczesniejszym operacji ustaleniu com opisał w poprzednim „Dzienniku Szlachcica………” We czwartek wraz z moją nadal małżonką udałem się pod wskazany szpitala adres i dodam,że ów przybytek po indiańsku Wielkim Namiotem zwanym……”brend niół” (flamandzki tubylczy),okazał się i jakże piękny i zorganizowany…Pomyślałem,że bardziej on by mi się podobał,gdybym to ja do kogoś w odwiedziny jeszcze zaglądał..a nie w swojej sprawie,konowałom łby zawracał…….

Stawić nam się kazano już o świcie o 7:15 „ejem” co dla mnie sygnałem było iż respektują oni moją osobę jako Rycerza co zaprawion jest we wszystkim co się rycerskiemu obrządkowi należy a w tym i ranne wstawanie jest..Zgodnie z umową i jak poprzenio wspominałem,nie uzbrojony się zgłosić miałem,co też uczyniłem..Pocieszon byłem przez Białogłowę swą niejednokrotnie a zwłaszcza jedno takie mi we łbie się kołatało,że jak mówiła Ona…–Wiesz jak oni cię uśpią a Ty czuł wszystko będziesz a znaku dać nie będziesz umiał dać…jako w tym spektaklu co nam raz przez kable w domu wyświetlan był…..”.Ja na to,że tegom się właśnie po Tobie Pani niespodziewał,zważywszy żem już gotów jest do przewiazienia na tę inną salę,gdzie tłumek lekarzy już mnie oczekiwał …gdzie się wszystko miało zacząć….

W każdym razie uprzednio jeszcze się z mym łortopedą spotkałem co mnie minut potem kilka kroić miał przyjemność,a także ze specem zwanym tutaj jako….anestezjolog…..Zastanawiałem się jedynie czy tubylczy anestezjolodzy też strajkują tak jako i nasi onegdaj i czy mnie kto dobudzić będzie miał…?Lecz zaraz dowiedziawszy się ,że on do końca ze mną zostanie…(oby nie mojego..),i wybudzon będę….Tak obgadawszy jak się sprawy „mieć będą”..będąc już tak blady jako prześcieradło na właściwą sobie salę operacyjną w konwoju jednego tylko giermka przewiezion zostałem…………………………

……………………..a co dalej się zdarzyło to już wkrótce w kolejnym „Dzienniku Szlachcica „Wolne Słowo” opiszę…..

z poważaniem Glad Rycerz co za zbroję zaś kawałek gipsu ma teraz…

Reklamy

Kategorie

%d blogerów lubi to: