Napisane przez: JACK REACHER | 12/09/2009

O Rycerzu!!!Bez miecza,pod nóż idziesz


Witam Kochani i powitać pragnę i jak pragnę zdrowia uściskać Was serdecznie!!!!

Zaś znowu graść zdarzeń od listów pisania mnie powstrzymywała i poczekawszy aż wszystko mocy nabierze,teraz słowa me kreśle.
Nijak określić można samopoczucie moje,kiedym to dzisiaj przed obliczem konowałczym stanął.Po wypadkach kiedym to na ….komisyji stawać musiał,jeno czekaniem głównie mi czas zlatywał.Przez czas ten, opiekuńczy Zakon Ubezpieczeniowy dbał o moje zdrowie,wszelkich zabiegów mnie pozbawiając,jeno na kontrolne wizyty się godząc.W tygodniu zaś zeszłym byłem w wielkim namiocie indiańskim,gdziem moc prześwietleniawszą poczuł i takie mi rzeczy szaman plemienny na ścianach wigwamu pokazał,żem aż w kościach ruch taki poczuł…..którego opisać nawet nie potrafię…Nigdym specjalnie wierzący nie był,lecz tym razem poczułem,że moc jakaś we świecie być musi,skoro kulasy swe od środka oglądać mogę i trzeżwym do tego jest jak zawsze!
Jako na wszystko we Flamandii,tak i na wynik tego na papirusie aż do dzisiaj przyszło mi czekać.Wizytę zatem umówiwszy uprzednio z moim konowałem w spokoju się przygotowywałem…Trochę żem oręż pooglądał,co rdzewieć już dobrze zaczął,trochę starałem się myśli złe poodpędzać,które wokół wcześniejszej diagnozy pozostawały….Mianowicie takiej iż szaman,wynajęty przez Zakon Ubezpieczeniowy,PĘKNIĘCIA stopy się dopatrzył-a u plemienia indiańskiego rytułały potwierdzić lub zaprzeczyć to miały….Więc nawet nie wyobrażacie sobie jakżem skwaśniał przez te kilka dni,kiedy to czekać musiałem…..

Jako,że dzielny wojak jestem i zgodnie z wcześniejszymi umowami,miecze i tarcze w domu przed wyjazdem zostawiam.Tako i dzisiaj się stało,pomyślełem,jak mnie konował zdenerwuje to i tak w dupę go nie kopnę,ale ręcamy mu zawsze kark skręcić mogę…Więc tym na otuchę do karocy się władowałem i pognałm z rana,żeby poranny traffic przegonić…..Kiedy kolej ma nadejszła,pomyślałem..NO cóż nie takie rzeczy już „przełykałem” i do konowałczej komnaty wlazłem i na oblicze śmiałka tego czekałem.
Wszedł ci on jako zwykle z przyszytym uśmieszkiem,który tłumaczyć można na mój język mniej więcej tak
—-No jak tam pachole,boisz się juz mnie…? ====Co ja swoją facjatą też znaki daję,że
—–Ani mi w głowie bać się ciebie,wszak jam Rycerz i nie takich żem już „zjadał”…
Kiedy już po wymuszonych grzecznościach byliśmy (co we Flamandii niemal obowiązkiem jest),nie dałem po sobie za nic poznać,że gacie się dzwnie ciasne robić zaczynają co jedynie oznaką strachu jest….Nieco łamanym głosem zapytałem czy aby on ci już owe wyniki na papirusie dostał,co wiedziałem,że je ma bo jakby nie miał tom wizytacje przecież przełożyć miał…..On zaś rzecze……

………….Niestety ale konował z Zakonu racje miewał i Waści kopyto masz pęknięte i wyraz jego twarzy zdradzał tym razem szacunek,w końcu razem już trochę przeszliśmy…
Po tym to powietrze ze mnie zeszło,pomyślałem…przecież nikt nie umarł i słuchałem dalszych wyjaśnień…
Mianowicie tego,że opcji nie wiele zostaje w takiej sytuacji,gdyż można próbować by butem sztywnym jeszcze bardziej kulasa w stopie wysztywniać…lecz nadzieja taka w tym jest,że kiedyś trza będzie się tego pozbyć i wszystko może się” na nowo odnowić”–skoro przez tyle czasu się nie zrosło…A minął już czas kiedy normalnie niewiasta do porodu się sposobi…jak to ja w wypadku kulasy me poprzetrącałem.
Zaś opcją racjonalną jest aby operować co pozwoli się urazu raz na zawsze pozbyć….jeno aby całościowo dobrze wyszło ważyć więcej będe,gdyż do fiksacji problemu mego ŚRUB trza urzyć,które skręcą mi stopy kawałek i tak już paradował będe…

Oczywiście wszystko to narazie plany są,bo batalia jeszcze z Zakonem Ubezpieceniowym stoczyć się musi…Gdyż….hm niezgadniecie która opcja tańsza jest……BRAVO ta z usztywnionym butem oczywiście i oni za tym roziwiązaniem optować mogą,tak tylko niby nic a może wystarczy…wiecie…..

Więc otwartym jestem i znowu jakby wtym samym miejscu,bo czekanie pozostaje mi nadal jedynym wyjściem.
Pozdrawiam Was raz jeszcze,Was Rycerze i Prawdziwi przyjaciele!!!Przyjaciół tych nie prawdziwych też pozdrawiam i zdrowa im życzę i tymi słowami tubylczej kolędy zakończę……”fucking arround Chrismas tree….” Bywajcie!!!!!!!!!!!!!!!

Rycerze!!

Mimo kłopotów i zmagań,ciągle o pomoc dla Szlachcianki Pauliny Pruskiej WAS proszę…aby Swiąteczny czas natchnął Wasze serca i między prezentów kupwaniem chociaż z 10zł Wam wysłać się udało..Gdyż Paulina Pruska z jeszcze większym problemem się zmaga a problem ten niczem innym nie jest jeno—RAK– się zowie… i na leczenie (bo Panna już po operacji jest),potrzeba jeszcze nie jeden worek tych „grubszych” monet….Lecz pamiętajcie nikt z Was nie musi odrazu wiele wysłać…wystarczy jak każdy z Was drobne jakie podaruje a już Paulinie lepiej będzie….
Tym kończę i pozdrawiam i pamiętajcie…wpiszcie sobie takie coś do wyszukiwarek…

———————–„Nawet „dycha” leczy raka”——————oraz

————————-paulapruska.blogspot.com———————tam wszelkie informacje co zrobić aby Dziewczęciu dopomóc…..

Reklamy

Kategorie

%d blogerów lubi to: