Napisane przez: JACK REACHER | 07/24/2009

Raport zdrowotny o rycerskim zabarwieniu


Powitać Szlachtę pragnę i jako pod przysięgą te słowa złożyć co by świadectwo dały o stanie zdrowia mego.
Pozdrowieni bądżcież szanowni wojacy,co trudów rycerskiego życia na codzień doznajecie, a co dla mnie jest jeno jeszcze utraconym życiem…
NIe cierpie (kogo to nie zdradzę),ja tak bardzo żeby nad innymi czoła nie pochylic,choćby i Wacpanna Paulina co Jej z gorszym wrogiem walczyć przyszło. Rak on się zowie i żadne rycerskie męki niczem w porównaniu z owym zasrańcem są!! A co sami wyczytać z pism Szlachetnej tej dziewczyny możecie,zawżdy Ona zawsze w tym samym miejscu wici zostawia a JA jeno nieśmiale roznoszę wiadomości o tem.Jak juz w lesie pańskim do starego dębu dojedziecie,to na prawo iść trza i jak buty w błotach grzężć zaczną–konia przy dębie zostaw!–to znaczy żeście już do polany trzech strumieni doszli i tam budka taka stoi co na niej pisze——paulapruska.blogspot.com——-tam listy dziewczęce leżą i odpowiedzi przyjmowane są.Gwarantuje że sakiew pozostawiona jako DAR dla chorej nie zginie i jeno przez nią samą odebrana będzie.Zaświadczam bom sam na miejscu owym dzisiaj był.
Słowo o mej ze zdrowiem potyczce…Jako już wiadomo jest kulasów uraz posiadam ot tak już coś pod 5 miesięcy będzie.Męstwa swego żem akurat po raz kolejny dowodził jak podczas jazdy we dół flamandzkim windowcem-po odmówieniu posłuszeństwa–betami i resztkami zbroi o glebe zaryłem…Co przez naglejsze zatrzymanie wynalazku tego spowodowane było.Szczęście żem konia nie miał bo byśmy się tam w ciasnocie chyba poturbowali a jako żem sam był to i miejsca do lądowania na łeb i szyję pod dostatkiem miałem.Nic jeno z miejsca i czasu, jak wynalazek flamandzki z dwa ziarna klepsydry z ruchu w dół do stój potrzebował…Owoc tegoż dnia do dzisiaj na nogach noszę co popuchnięte sa i chodzić bez kul nie pozwalaja…Rehabilitacji szamańskich zażywam po trzy razy na tydzień a jedyną odpowiedzią jaką szaman dla mnie ma to to jest że żadne gusło i napar z ziół i nektar żabi nie jest w stanie powiedzieć ileż to jeszcze czasu zajmie aby mnie do wojaczki przywrócic?Wydaje mi się że rzeczy nieraz w drugą stronę idą bo co czas jakiś szaman albo konował o czemś takim przebąkuja jak zmiana profesji….co narazie z niedowiarstwem przyjmuję i o chorobę uszu sam się podejrzewam.Jakże JA mam profesje zmienić kiedy ja jeno rycerskim fachem zajęty byłem i wszelkie kunszty i sekrety posiadłem? A o zbrojach,mieczach,tarczach,dzidach i innych rzeczach użytku codziennego już nie wspomnę a które do życia i fachu mego potrzebne są…Mało jakby było to jeszcze powiem że darmo nikt mi tego nie dał,jeno wór dukatów i sakiew kilka od ust sobie i rodzinie mojej odjąć musiałem żeby standardy rycerskie spełniac i prace na samych li zamkach tylko dostawać…i co teraz? Zmienić profesje ..że niby jak to, co ja robić będę?Nic innego nie umiem bom i czasu na nauki oprócz flamandzkiego nie miał…..
Narazie skończe na tym i jak się co uzbiera to zaraz inkaust otworze i posłaniec w droge z pismem ruszy!!!!!!!!!!
Pozdrowieni bądżcie–Glad rycerz co nie wie czy bezrobotny jest czy co!

Reklamy

Responses

  1. zdrowia życze rycerzu i nie wątpię nawet przez chwilę, że wrócisz do swojej profesji. uszy trza myć (wszak moze do strumienia daleko) 😉 i nie słuchać głupot co to plotą je znachorzy!

  2. Dopóki Waść słabujesz, to czas wykorzystaj i jakoweś próby na gęślach albo trombitach czyń, to i potem może łatwiej będzie po dworach i zamczyskach wędrując, na codzienny kawałek chleba dla siebie i rodziny zarobić. A i inkaustu nie żałuj i choćby na wołowej skórze baśnie i gadki spisuj, bo u nas ci naród ciemny, chętnie o dalekich krainach i widzianych cudach posłucha, usiadwszy pierwej wieczorem przy kominku ze szklanicą grzańca.


Kategorie

%d blogerów lubi to: